Recenzja filmu „Thor”

Relaksując się pewnego razu przed telewizorem, starym męskim zwyczajem przeskakiwałem po kanałach. W którymś momencie trafiłem na jakąś kreskówkę i jako, że jestem fanem filmów animowanych zatrzymałem się na tym kanale. Kreskówką tą była „Potęga i Moc” znana też pod nazwą „Avengers” (Mściciele). Jest to komiks Marvela przeniesiony do animowanego świata. Opowiada on o drużynie superbohaterów, którzy ratują świat przed różnymi szwarcharakterami. Zainteresowany oglądałem odcinek na który trafiłem aż do końca. Od tamtego czasu jeszcze kilka razy zdarzyło mi się trafić na ową kreskówkę i zawsze oglądałem ją z przyjemnością. Bohaterem, który zwrócił moją największą uwagę był właśnie Thor – nordycki bóg burzy i piorunów. Zwrócił moją uwagę, ponieważ był inny od całej reszty herosów, jego siła nie polegała na technologii ani na żadnych mutacjach, moc miał po prostu w sobie. Poza tym, miał swój charakterystyczny „oldschoolowy” styl.

Mając dobrą opinie o kreskówce, postanowiłem wybrać się do kina gdy tylko film o moim ulubionym bohaterze wejdzie na ekrany. Tak też zrobiłem i kilka dni temu, w dzień krajowej premiery (29 kwietnia) siedziałem już wygodnie w fotelu kinowym dzierżąc na oczach okulary 3d.

Film zaczyna się w momencie gdy Thor, wygnany przez swojego ojca  – Odyna, zostaje znaleziony przez grupkę naukowców prowadzących badania na pustyni w Nowym Meksyku. Bóg piorunów jest oszołomiony i znajduje się w lekkim amoku, zostaje więc potraktowany taserem przez członkinie ekipy. W tym momencie rozpoczyna się retrospekcja wyjaśniająca jak doszło do wygnania tytułowego bohatera.

Przy okazji owej retrospekcji, zostajemy uraczeni pięknymi krajobrazami Asgardu. Moim skromnym zdaniem są one ozdobą tego filmu i wydatnie zwiększają jego wartość wizualną, która poza tym jest dość przeciętna, bowiem akcja toczy się głównie w jednym z małych pustynnych miasteczek jakich wiele w tamtych rejonach.

Gdy retrospekcja dobiega końca, mamy w końcu nadzieje na zawiązanie się właściwej akcji, które jednak nie następuje. Przez kolejną godzinę Thor próbuje się odnaleźć w nowych warunkach oraz zaprzyjaźnia się  z Jane Foster. W końcu gdy film zaczyna się dłużyć, zawiązuje się właściwa akcja sprokurowana wydarzeniami w Asgardzie. Od tego momentu mamy już klasyczną bitwę superbohaterów, chociaż jak na produkcje Marvela – mało spektakularną.

Moim skromnym zdaniem wydanie 25zł na bilet nie było stratą pieniędzy. Natomiast muszę szczerzę przyznać, że film nie do końca spełnił moje oczekiwania. Spodziewałem się bardziej wartkiej akcji w rodzaju Iron Mana.  Poza tym, by zrozumieć niektóre poboczne wątki w filmie wymagana jest znajomość uniwersum Marvela (np. czym jest organizacja SHIELD). W filmie występuje też sporo bezsensownych dłużyzn, które nie wnoszą do niego wiele. Pozytywnie mogę natomiast ocenić (jak już wspominałem) stronę wizualną, oraz szczegółowość w oddaniu historii Thora.

Zapomniałbym jeszcze o jednej ważnej rzeczy – technologii 3D. Niestety, ten film w 3D to moim zdaniem nieporozumienie, nie daje ona nic, natomiast w niektórych momentach przeszkadza nawet w oglądaniu. Jeżeli będziecie mieli do wyboru wersję zwykłą i 3D to polecam tą pierwszą 😉

Film zostawił niektóre wątki niedokończone, możemy się więc spodziewać kolejnych części, które pewnie przyniosą już bardziej konkretną akcję. Koniec końców produkcję tą mogę polecić tylko fanom komiksów Marvela, cała reszta będzie prawdopodobnie się nudzić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s