Człowiek jako Obcy – recenzja filmu Dystrykt 9

Obejrzałam wczoraj film z gat.sf „Dystrykt 9”.Jest to film przykry i smutny,ale bardzo zgodny z moim wyobrażeniem ludzi jako gatunku.Wbrew kategorii -science fiction,nie jest to żadna kosmiczna, przygodowa strzelanina,tylko bardzo poważny film o alienacji człowieka. Sztafaż s-f służy tylko uatrakcyjnieniu formy przekazu.

Aby streścić,rzecz dzieje się współcześnie w RPA,gdzie od 20 lat żyją kosmici – na skutek awarii statku nie mogą powrócić na swoją planetę.Główny bohater -przeciętny pracownik korporacji administrującej osiedlem obcych,na skutek zbiegu okoliczności zaczyna przekształcać się fizycznie w „krewetkę”(nazwa nadana obcym).Wskutek tego , ze swego uporządkowanego świata zostaje nagle przeniesiony do getta kosmitów,tak jak oni pogardliwie traktowany i odrzucony.Próbuje z tym walczyć, wierząc początkowo w skuteczność systemu społecznego ludzi,ale nie znajduje ratunku w instytucjach.Następnie przechodzi etap buntu a w końcu przystosowuje się do okoliczności a nawet solidaryzuje się z istotami,do których nie tak dawno czuł pogardę i obrzydzenie.

Obserwujemy,ze przemiana bohatera następuje w dwóch planach:fizycznym i mentalnym:im bardziej fizycznie jest podobny do krewetki tym bardziej mentalnie jest człowiekiem.Metafora wyobcowania ludzi odrzuconych często nie z własnej winy do gett biedoty i beznadziei jest wyraźnie widoczna .Scenografia slumsów tylko dopełnia wrażenia.

By Ewa Soczyńska (aka. Mama)

Reklamy