Polska vs UK – podsumowanie rocznego pobytu

Z okazji zbliżającej się rocznicy mojego pobytu w UK pozwoliłem sobie na małe porównanie obu krajów. Porównanie ma charakter materialny. Moje prywatne odczucia zamierzam przelać na bity w kolejnym poście.

1. Pogoda

Nieśmiertelny temat wszystkich rozmów o niczym, oraz pierwsza rzecz z jaką mamy styczność kiedy lądujemy w nowym miejscu. Jeżeli traktować ten tekst jako czyste porównanie, to pogoda w Polsce zdecydowanie wygrywa. Myliłby się jednak ktoś, kto by pomyślał, że UK to tylko deszcz i czarne chmury. Z mojego doświadczenia w Glasgow wynika, że jakkolwiek jesień i zima to praktycznie deszcz codziennie, to już późną wiosną i latem da się jakoś wytrzymać.

Maksymalna temperatura jaka tutaj przeżyłem to było chyba około 25 stopni ciepła. Oczywiście nijak się to ma do rekordów uzyskiwanych w naszym pięknym kraju, gdzie można przeżyć i nawet 40 stopni w ekstremalnych wypadkach.

Zimą temperatura nie spada raczej poniżej zera, -1 stopień to chyba najniższe co przeżyłem. Wszystko to jest zasługą morskiego prądu zatokowego (Golfstrom), który niesie ciepło aż z zatoki Meksykańskiej i czyni lokalny klimat bardziej znośnym.

Jeżeli jesteśmy już przy morzu, to warto zauważyć, że jakkolwiek Glasgow nie leży na wybrzeżu, to ma do niego stosunkowo blisko, co wiążę się niejednokrotnie z dość mocnymi wiatrami, szczególnie w zimie.

2. Architektura i przestrzeń miejska

Glasgow, jak wiele miast w Brytanii jest miastem postindustrialnym. W czasach rewolucji przemysłowej i aż do połowy XX w. w mieście kwitł przemysł stoczniowy ze względu na bliskość morza.

Gdy wytwarzanie statków przestało się już opłacać i ostatni dźwig stał się tylko zabytkiem, miasto zaczęło borykać się z ogromnym bezrobociem, co w konsekwencji doprowadziło do korozji tkanki miejskiej. Jest to podobna sytuacja jak w Łodzi – zniszczone i opuszczone kamienice, kiepski stan infrastruktury i osiedla socjalne.

Kolejnym stycznym punktem z Łodzią jest praktycznie kompletny brak zieleni w centrum miasta. Glasgow jest kolokwialnie mówiąc „zabetonowane”. Co prawda w mieście znajdują się zielone tereny rekreacyjne, jednakże nie jest to Kraków, gdzie drzewa rosną przy prawie każdej ulicy a rynek otaczają swojskie planty.

Glasgow nie jest jednak tak do końca szaro-burą pustynią betonu. W centrum jest sporo budynków, na które przyjemnie się patrzy. Można znaleźć nowoczesne biurowce, wiktoriańskie kamienice oraz gdzieniegdzie trochę gotyckich kościołów.

3. Ludzie

Populacja Glasgow to temat rzeka. Może na początek przytoczę trochę statystyk – umieralność na choroby związane z wątrobą jest w Glasgow i okolicach dwukrotnie większa niż średnia dla Wielkiej Brytanii. Wskaźnik otyłości jest jednym z najwyższych na świecie. Rezydenci Glasgow mają 30% większą szansę by umrzeć w młodym wieku ze względu na przedawkowanie narkotyków, alkoholu lub samobójstwo (http://www.bbc.co.uk/news/magazine-27309446).

Szczerze mówiąc, statystyki te mnie nie dziwią. Byłem kilka razy nocą na mieście w kilku pubach i klubach i mogę tylko potwierdzić, że tutejsza młodzież jak i osoby starsze (bo często się je spotyka „na mieście”) nie potrafi odpowiedzialnie korzystać z alkoholu. Widok zarówno 18 jak i 50 kilku letnich kobiet, które nie są w stanie utrzymać się na nogach i zalicza „glebę” co kilka metrów już mnie nie dziwi.

Chciałbym jednak podkreślić, że oczywiście nie wszyscy się tak zachowują, fakt jest jednak taki, że jako że robi to dużo osób, w oczywisty sposób rzutuje to na mój odbiór społeczeństwa.

Jeżeli chodzi o zachowanie w dzień, to ciężko jest mi cokolwiek komukolwiek zarzucić, nie spotkałem się osobiście jeszcze z żadnym chamskim albo niesympatycznym zachowaniem w stosunku do mojej osoby. Powiedziałbym, że ludzie są może nawet trochę bardziej życzliwi i wyrozumiali niż w Polsce.

Być może jest to efekt tego, że w mieście żyje wielu imigrantów. Jest oczywiście wielu Polaków, jednakże ciężko rozróżnić ich w tłumie. Najbardziej charakterystyczni oczywiście są przybysze z Indii i bliskiego wschodu. Pracuje z kilkoma z nich na co dzień nie mogę im nic zarzucić, może poza tym, że czasami ciężko mi jest ich zrozumieć.

4. Poziom życia

Gdy chcemy porównać Polskę i Wielką Brytanię pod kontem poziomu życia, musimy zdać sobie sprawę z jednej ważnej rzeczy, a jest nią siła waluty. Jak każdy pewnie wie, 1 funt brytyjski to około 5 złotych. Jest to duża różnica w wartości i bezpośrednio przekłada się to na ceny, szczególnie towarów importowanych.

Płaca minimalna w Polsce to około 1200 zł,  w UK około 800 funtów. Jak widać, nominalnie, nie jest to duża różnica, cały sekret tkwi w sile nabywczej pieniądza. Dla przykładu – auto w rodzaju Opla Corsy kosztuje w granicach 9 tys funtów. Wynika z tego, że w UK, roczna wypłata wystarcza na zakup takiego samochodu. W Polsce dla porównania będzie to około 4 lat. Podobnie jest z innymi dobrami importowanym jak np. ubraniami, kosmetykami czy perfumami. Rzeczy te są relatywnie tańsze w UK, pamiętam jeszcze moje zdziwienie, kiedy ostatnio zaopatrywałem się w Polsce w pastę do zębów i wydałem 12 zł, podczas gdy w Glasgow zwykłem płacić 1 funta.

Z bardziej przyziemnych rzeczy – artykuły spożywcze z wyjątkiem mięsa praktycznie te same ceny co w Polsce. Wynajem mieszkania jest oczywiście droższy, ale w stosunku do zarobków nie są to duże kwoty. Ja np. płacę około 500+ funtów za 50 metrowe mieszkanie. W Krakowie czynsz miesięczny zapewne oscylował by w granicach 2000 zł.

To by było chyba na tyle względem moich rocznych wrażeń. Osobiste podsumowanie roku tutaj w kolejnym poście 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s