Londyn – wrażenia

W ostatni weekend miałem przyjemność odwiedzić stolicę Wielkiej Brytanii po raz drugi. Pierwszy raz był wizytą służbową w Londynie i nie udało się mi zobaczyć zbyt wiele miasta poza siedziba mojego pracodawcy w Canary Wharf.

Ten wyjazd również posiadał cele biznesowe w postaci kilku rozmów kwalifikacyjnych. Moje alter-ego podpowiada mi jednak, że tak naprawdę chciałem zobaczyć miasto i spotkać się ze znajomymi.

Osobistymi przeżyciami zajmiemy się jednak później. Tymczasem czas wziąć Londyn pod tomograf i zobaczyć co jest w środku.

Pierwszy kontakt z miastem nastąpił na lotnisku, które nota bene w Londynie się nie znajduje, mowa o lotnisku w Gatwick, które położone jest około 40 km na południe od miasta. Lotnisko jest ogromne, ma dwa terminale i jest utrzymane w stylu „aluminium, beton, szkło”. Ciekawym elementem tego kompleksu jest tzw. shuttle, czyli automatyczna kolej kursująca między terminalem północnym i południowym.

Do miasta można dostać się tylko z terminala południowego, który był zbudowany wcześniej i posiada bezpośrednie połączenie kolejowe z Londynem. Podróż pociągiem jest najszybszym sposobem dostania się do stolicy, do wyboru mamy Gatwick Express i zwykłą kolej. Różnica między nimi jest taka, że pierwsza opcja jest droższa (34,99 w dwie strony) i ma stały czas przejazdu około 30 minut (nie zatrzymuje się na pośrednich przystankach), natomiast w drugim przypadku jedziemy od 30 do 50 minut i płacimy połowę z tego. Ja byłem w dość dużym pośpiechu ze względu na terminy, wybrałem więc Express. Była to trafiona decyzja, bo razem ze wszystkimi przesiadkami w metrze i błądzeniem z GPS-em, udało mi się zdążyć na 5 minut przez umówioną godziną 🙂

Jeżeli już przy metrze jesteśmy, to powiem tylko tyle, że bez wcześniejszego przygotowania sobie przesiadek i tras na Google Maps był bym bezradny. Sieć metra w Londynie jest ogromna, czemu trudno się dziwić skoro pamięta jeszcze początku XX w. i od tego czasu było konsekwentnie rozbudowane. Samo metro, zwane przez lokalsów „the tube” działa dość sprawnie. Pociągi kursują często i o ile nie ma żadnych strajków, wszystko działa w najlepszym porządku. Same stacje metra nie wyglądają zbyt nowocześnie, może poza linią „Jubilee”. Generalnie są brudne, dość klaustrofobiczne i osobiście kojarzą mi się z wnętrzami z jednej z części „Piły”.

Do poruszania się po ścisłym centrum i okolicach wystarczy zaopatrzyć się w dzienny bilet na strefy 1-2, który o ile macie kartę „Oyster” (taka lokalna Krakowska Karta Miejska, 5 funtów za sztukę) wyniesie was około 7 funtów.

Tak jak już wspominałem, żeby sprawnie korzystać z metra najlepiej wypisać sobie wcześniej wszystkie przystanki przesiadkowe i nazwy tras w okolicy punktów docelowych. Bez tego, spędzicie godziny gapiąc się w mapę tras i próbując znaleźć interesujące was miejsca.

Miejsc do zobaczenia jest sporo. Zaczynając od National Gallery, Big Bena, Pałacu Buckingham, przez Tate’s Modern Art Gallery do Leicester Square czy bulwarów nad Tamizą. Londyn posiada szeroką ofertę dla turystów. Co przy okazji przekłada się na dzikie tłumy obecne na ulicach chyba przez całe lato. Mówiąc dzikie tłumy mam na myśli korki na chodnikach i ludzi przelewających się wprost przez ulicę. Widząc to, szczerze współczuje mieszkańcom miasta, którzy śpiesząc się w swoich sprawach muszą przebijać się przez ten tłok.

Warto podkreślić, że wiele wartych zobaczenia obiektów w mieście jest dostępna za darmo lub za niewielką opłatą. Mnie udało się zajrzeć do National Gallery, gdzie byłem pod ogromnym wrażeniem bogactwa i jakości zgromadzonej kolekcji. Przewinąłem się też w okolicach pałacu Buckingham, gdzie spory tłum czekał ze zniecierpliwieniem na zmianę warty honorowej.

Ostatnim przystankiem dnia była Tate’s Gallery of Modern Art, którą nie byłem jakoś szczególnie zachwycony. Trafiłem na moment, w którym wystawiana była kolekcja Henry’iego Matissa z okresu jego późnej twórczości. Obrazy stworzone z wycinanych kawałków kolorowego papieru, niektóre całkiem pokaźne (5×7 metrów). Nie trafiła zbytnio w mój gust. Ta przyjemność kosztowała mnie 18 funtów.

Kiedy już zwiedzicie wszystkie klasyczne atrakcje, warto wtopić się trochę w miasto. W Londynie jest dość sporo parków, gdzie można wypożyczyć sobie leżaki za niewielką opłata (1,6 funta za godzinę).

Nad Tamizą w Southbanks jest sporo dobrze wyglądającego street foodu (nie jadłem) a dla maniaków obijania sobie piszczeli – słynna miejscówka deskorolkowa (nie jeździłem :/).

Na zakupy warto wybrać się do Covent Garden, gdzie można zjeść, ubrać się i wypić w urokliwym otoczeniu.

Jeżeli macie ochotę na kino, to Leicester Square posiada kila kin zgromadzonych w jednym miejscu, zarówno multipleksów jak i kin alternatywnych. W okolicy serwują też dobre steki z frytkami (20 funtów).

Poza wszystkimi materialnym przyjemnościami, warto zwrócić uwagę, że w tym mieście ciągle coś się dzieje. Każdy znajdzie coś dla siebie – możemy dołączyć do demonstracji solidarności z narodem palestyńskim, tańczyć nad rzeką breakdance z lokalną ekipą lub uczestniczyć w publicznych zajęciach jogi. W takim miejscu nie ma możliwości się nudzić.

Gdybym miał porównać Londyn do jakiegoś Polskiego miasta, z pewnością był by to Kraków. Widać dużo podobieństw między oboma miejscami i świadomie czy nie, miasto królów Polskich podąża ścieżka wytyczoną przez stolicę Wielkiej Brytanii. Kraków nie jest oczywiście taki kosmopolityczny jak Londyn, ale jeżeli chodzi o ofertę kulturalną, kulinarną czy rynek pracy, myślę, że sytuacja jest dość podobna.

Oczywiście Kraków przebija Londyn pod względem ilości pięknych kobiet, ale to już niedługo może się zmienić, kiedy kolejny milion Polaków wyemigruje do UK 😉

Podsumowując, była to bardzo udana wizyta i już się nie mogę doczekać, kiedy przeprowadzę się tam na dłuższy czas – zajęcia jogi czekają :p.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Londyn – wrażenia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s